Elektromonterzy Grzegorz i Robert

Opublikowano: 12 kwietnia 2017 w kategorii Referencje pracownikow

Pracownicy Larex- u w Anglii

Od 30 maja do 26 kwietnia 2008 panowie Grzegorz, Robert i Grzegorz mieli okazje być oddelegowani przez DIT i Larex Personeelsbemiddeling bv do pracy w Wielkiej Brytanii – w Londynie.

Panowie pracowali dla firmy holenderskiej wykonując zlecenie w Londynie. Warunkiem rozpoczęcia pracy dla naszych trzech elektryków było posiadanie dyplomu VCA (odpowiednik polskiego dyplomu BHP). Wszyscy trzej panowie uczestniczyli w kursie zorganizowanym przez nasza firmie i zdali egzamin VCA z pozytywnym wynikiem.

Nowe wyzwanie

Jakież było moje zdziwienie, gdy otrzymałem z Larex propozycję pracy w… Londynie. Jednak wcale się nie wahałem z jej przyjęciem. W końcu do Holandii przyciągnęła mnie nie tylko praca sama w sobie ale przede wszystkim możliwość rozwoju zawodowego, zdobycia międzynarodowego doświadczenia oraz przeżycia czegoś więcej niż tylko praca. Wielka Brytania stanowiła doskonałą odpowiedź na moje oczekiwania.

Całością przygotowań ze strony logistycznej zajął się Larex. W przeciągu paru godzin otrzymałem e-mail z potwierdzeniem rezerwacji miejsca na promie oraz szczegółowe dane na temat przeprawy promowej, zakwaterowania, miejsca pracy, współpracowników.

Pożegnanie z kontynentem

Bez żadnych niespodzianek wypłynęliśmy wraz z Grzegorzem o 22:00 z Hoek van Holland nowoczesnym promem „STENA BRITANICA”. Zostawiliśmy samochód i udaliśmy się do wygodnej kajuty na odpoczynek. Jednak pomimo pokonania już tysiąca kilometrów dalecy byliśmy od pogrążenia się we śnie. Patrząc na oddalający się brzeg kontynentu nie mogłem oprzeć się myśli o fali emigracji zarobkowej, która wyruszyła w 2004 roku do Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu lepszego życia.

Na angielskiej ziemi

O 6:30 rano zeszliśmy a właściwie zjechaliśmy na ląd w Harwich. Anglia powitała nas deszczową pogodą. Na szczęście mieliśmy samochód, który pomógł nam uniknąć niedogodności związanych z przemieszczaniem się i chronił przed kaprysami brytyjskiej pogody. Trzymając się lewej strony jezdni wyruszyliśmy do Londynu, gdzie czekały na nas wygodne pokoje w hotelu należącym do renomowanej brytyjskiej sieci Premier Inn. Znów mogliśmy wypocząć w komfortowych warunkach i przygotować się do pierwszego dnia pracy w Anglii.

Pierwszy dzień pracy

Pierwszy dzień obfitował w pozytywne zaskoczenia. W miejscu pracy panowały niemal laboratoryjne warunki. Wszechobecna czystość i porządek. Dookoła olbrzymia ilość sprzętu, który, jak się później okazało, pomagał nam na każdym kroku w realizacji zadań. Na hali rozbrzmiewała muzyka, promieniował uśmiech i wyczuwalne pozytywne nastawienie. Atmosfera szybko nam się udzieliła. Z zaangażowaniem rozpoczęliśmy pierwszy dzień pracy. Przy nieocenionej pomocy holenderskich kolegów szybko się zaaklimatyzowaliśmy.

Upływające dni

Każdy następny dzień był walką z czasem. Krótki termin realizacji był niewątpliwie wielkim wyzwaniem. Jednak doświadczenia zdobyte jeszcze w Polsce, nasze zaangażowanie i różnorodność sprzętu pozwalały na bezstresowe kończenie kolejnych etapów prac. Z każdym dniem coraz wyraźniej widzieliśmy koniec.

Niesamowicie ważny był również sposób spędzania wolnego czasu. Najczęściej spędzaliśmy go wspólnie z Holendrami. Była to doskonała okazja do poznania kultury holenderskiej i zaprezentowania polskiej. Nie obyło się również bez nauki języków: niderlandzkiego i polskiego.

Uwieńczeniem pobytu było zwiedzanie Londynu. To niezwykle zróżnicowane i ekscytujące miasto. Potrafi jednocześnie fascynować i zniechęcać do siebie. Na każdym kroku nowoczesność miesza się z historią a różnorodność mieszkańców zdaje się nawiązywać do czasów, gdy Londyn był stolicą imperium, nad którym nigdy nie zachodziło słońce a losy połowy świata rozstrzygały się właśnie tutaj. Teraz ponad symbolami epoki kolonializmu wznoszą się nowoczesne biurowce City.

Pożegnanie z Londynem

Podobno wszystko kiedyś się kończy. Nasza praca w Londynie również zbliżała się do końca. Bogatsi o nowe doświadczenia, zawarte przyjaźnie i setki zdjęć upamiętniających nasz pobyt w Londynie wyruszyliśmy w drogę powrotną. Zaokrętowaliśmy się na „STENA HOLANDICA” i rozpoczęliśmy ostatni wieczór z holenderskimi kolegami. W sympatycznej atmosferze długo wymienialiśmy się wrażeniami z ostatnich czterech tygodni. W końcu pogrążyliśmy się we śnie. Rano powitała nas słoneczną pogodą Holandia. Byliśmy w domu.